Królik pieczony (niemal saute)

Jeszcze nigdy nie przyrządzałem królika. Na żaden ze sposobów (a jest ich wiele). Do przedwczoraj, kiedy to teściowa triumfalnie ogłosiła, że kupiła mi królika i mam go sobie przygotować. Szybka lustracja internetu pokazała, że podstawowa forma podania królika to upieczenie gagatka z jarzynami (marchewką i zielonym groszkiem). Jako że plan na surówkę był już z dawna ustalony, a od miesiąca jestem na diecie, królika skazałem na upieczenie saute w samych tylko w przyprawach. Zero sosów, jarzynek etc. Wyszło całkiem smacznie, a upieczony królik… smakował jak kurczak. Continue reading

Łosoś pieczony na warzywnej pierzynce

Łosoś pieczony na warzywach

Przy urlopowej wizycie w Biedrze w oczy wpadł mi filet z łososia norweskiego. Niewiele myśląc, zakupiłem ładnie prezentujący się rybi surowiec. Kilka minut później, dzięki zdobyczy technologicznej o nazwie 3G, miałem już wybrany przepis. Padło łososia pieczonego na warzywnej pierzynce. Przepis i kilka słów własnego komentarza zamieszczam poniżej, życząc wszystkim smacznego. Continue reading

Borgen potwierdza regułę

Borgen

Sprawa jest zaiste prosta: amerykańskie seriale – choć niezmiennie popularne i bijące rekordy popularności – są dla mnie niestety coraz częściej płytkie, sztampowe i powtarzalne. Rzadko która z ostatnich produkcji amerykańskich stacji telewizyjnych naprawdę skupiła moją uwagę i sprawiła, że nerwowo wyczekiwałem kolejnego odcinka. Homeland, Breaking BadHouse of Cards czy Game of Thrones to – biorąc pod uwagę ilość produkowanych w USA seriali – jedynie wyjątki potwierdzające regułę. Jeśli jeszcze brać pod uwagę budżety, jakimi dysponują stacje wykładające kasę na te produkcje, jest w ogóle nieciekawie.

 

Continue reading

A ja nadal gram w L.A. Noire

Nie będę szedł w zaparte i udawał, że jest inaczej niż świadczą o tym fakty. Jestem statsiarzem. Statsiarzem nie jeśli chodzi o ilość zdobytych “calaków”, platyn czy acziwków, ale statsiarzem jeśli chodzi o liczbę posiadanych gier w kolekcji. Jej obecny stan to świeżo przekroczony pułap 400 tytułów. I wiecie co? Już któryś raz uderzyło mnie, że ilość absolutnie nie przechodzi w jakość. Nie będę też udawał, że ojcu dwójki małych dzieci nie brakuje czasu, by móc bez przeszkód ogrywać wszystkie tytuły, jakie co pewien czas lądują na jego cyfrowej półce… Continue reading

hokej | gry | HABAZIE